Tricity Trail czyli bieganie w górach nad morzem – relacja Eli

Tagi

, , , , , , , ,

TriCity Trail edycja 2021 – dystans ultra czyli ok. 83 km. Bieg ultra w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym.

Start biegu w Gdańsku, meta w Wejherowie, 10 lipca 2021 r.


Zapisałam się na spontanie, choć sam bieg był już dobrze przemyślany i zaplanowany, oczywiście z pomocą mojego osobistego trenera Jarka ❤️.

Przyjechaliśmy sporo minut przed startem, spotkaliśmy mnóstwo znajomych biegaczy, tych, z którymi biegamy często na co dzień a także tych, których nie widzieliśmy szmat czasu. Świetnie było pogadać, pośmiać i rozluźnić się przed biegiem.

Stojąc na linii startu byłam skupiona, wiedziałam jak mam biec i jaki mam cel. Czułam lekki stres, ale jednocześnie radość startu w ultra, gdzie wszystko może się wydarzyć i gdzie mogę się zupełnie rzucić w ten dystans 🙂

Od początku biegłam na lekkim luzie, podziwiając piękną trasę, zaczęłam bardzo wolnym tempem zgodnie z planem, kumulując energię na dalsze kilometry. Pogoda była świetna, choć duża wilgotność powietrza dawała się we znaki, cieszyłam się jednak z tego, że słońce było za chmurami i wiał wiatr, szczególnie na szczytach górek 😊 gdzieś na 10 kilometrze spotkałam Hanię, która kibicowała i robiła zdjęcia. Gdy dobiegłam do pierwszego punktu żywieniowego, dowiedziałam się, ze jestem czwartą kobietą na tym dystansie. Lekko się zdziwiłam, gdyż naprawdę początek mój był dość wolny i myślałam, że sporo dziewczyn mnie wyprzedziło. Zwykle punkty z jedzeniem ogarniam ekspresowo, wiec wafel z masłem orzechowym w rękę, flask uzupełniony w izotonik i jazda dalej 😊 Trasa była dobrze oznaczona, jednak w pewnym momencie zamyśliłam się i pobiegłam prosto zamiast skręcić w lewo pod górę 😌, na szczęście dość szybko się zorientowałam, że nie widzę taśm i zawróciłam, od tego momentu często już zerkałam na mapę w zegarku. Gdy wbiegałam na drugi punkt żywieniowy, z daleka już machali mi Jarek z kolegą Krystianem, którzy kibicowali mi gorąco na tym punkcie. Fajnie było ich tam spotkać. Wówczas byłam już drugą kobietą, więc bułka, arbuz i precel w dłoń, uzupełniłam picie i lecę dalej. Mijam na trasie wielu znajomych, mówią mi: Ela donieś te 2 miejsce do mety, trzymamy kciuki. To było bardzo miłe. Wiec starałam się „nieść” to 2 miejsce najlepiej jak umiem 😊
Ogromnie lubię na tym biegu te serpentynki zbiegowe, pięknie się wiją odsłaniając piękno Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i choć górki nieraz dają w kość, to są krótkie i niezbyt mordercze. Pięć lat temu startowałam w tym biegu i z radością rozpoznawałem znajome ścieżki. Jednak teraz trasa była trochę zmieniona bo zupełnie nie pamiętam ścieżki edukacyjnej – domki i wiaty na górkach, zaraz za drugim punktem gdzieś. Urocze to było, tam też stali kibice, pokazywali drogę, gdzie zbiec, bo taśmy były akurat mało widoczne. W pewnym miejscu przy przejściu przez ulicę wolontariusz chwilkę biegnie ze mną i mówi, że super wynik mam, że nie tylko jestem 2 kobietą, ale 25 w open. Biegłam więc sobie słuchając ulubionych bitów i już wyczekując punktu na 55,5 km, bo tam mieli na mnie czekać Jarek z Krystianem, którzy biegli ze mną od tego momentu. Świetny pomysł organizatora, że pozwolił na support mentalny (czyli biegnie się obok zawodnika i można go motywować, ale nie wolno oferować pomocy fizycznej ,czyli podawać jedzenia i picia, nieść plecaka, itp.). My skorzystaliśmy z tego pomysłu.
Chłopaki dołączyli do mnie, Jarek lekko i niezauważalnie dla mnie 😀podkręcał tempo biegu, motywował i wspierał. Ma na mnie swoje sposoby 😅. Gdy szłam, on był z przodu i zerkał na mnie, po chwili zaczynał delikatnie truchtać i w dziwny sposób uruchamiała się taka mentalna linka między nami, na której mnie „ciągnął” i poddając się temu, ja też biegłam (sprawdzone na Rzeźniku :-)).
Nagle przed nami wyrosła góra – poważnie nachylona i wysoka, a wzdłuż niej lina – jaki to był super pomysł, że można się było po niej wspiąć 🧗‍♀️ Zwłaszcza, że tam już zaczęłam odczuwać lekkie zmęczenie. Jednak zawsze po podejściu jest zbieg, wiec ciśniemy dalej. Byle do Zbychowa! 😂 A stamtąd już będzie z górki.
Dobiegliśmy do punktu żywieniowego, szybkie izo plus arbuzy i jazda do mety. Zmęczenie coraz większe i niestety, przemoczone wcześniej stopy właśnie dają znać, że długo nie wytrzymają, więc lecimy. Słyszę częste od Jarka: jedz, pij i do przodu 😊 i tak do Wejherowa. Wiem, że chłopaki się oglądają często, czy mnie trzecia dziewczyna nie dogania, cisną ze mną i napierają, ostatnie kilometry ciągną się jednak… Gdy usłyszałam odgłosy mety, ucieszyłam się, że odpocznę, a potem, że doniosłam jednak to 2 miejsce (22 w open) 😀.
Cieszę się bardzo, dziękuję za gratulacje na mecie wszystkim moim znajomym. A mojemu ukochanemu Jarkowi za misję, jakiej się podjął prowadząc mnie do mety ❤️, choć ze mną, zwłaszcza już zmęczoną nie jest łatwo 😂Było niesamowicie, długo będę ten bieg wspominać😊 Te zawody, mają swój klimat – sceneria TPK jest magiczna. Pod względem organizacyjnym wszystko zapięte na ostatni guzik – widac, że bieg robią ultrasi 😊. Punkty żywieniowe wypaśne i super ogarnięte. To po prostu fajna impreza na biegowej mapie Polski. Na pewno jestem tu za rok 😊

A teraz regeneracja: basen (mam rzut beretem więc grzech nie skorzystać), kąpiele w SALCO, urlop, jednym słowem – roztrenowanie 🤸‍♀️
To był mój 16 bieg ultra 🙂

Fot. Fotografia Piotr Oleszak, Krystian oraz własne.

Biegłam w butach Topoathletic (MTN Racer), skarpetach Zamst, bieliźnie Panachesport, a jako sportowiec cały czas wspomagam mój organizm probiotykami Joyday – Living Food.

Dziękuję za wsparcie 🙂

Słodkości biegacza

Tagi

, , , ,

W niedzielę zwykle przypada długie wybieganie. Wiadomo, ze wówczas zapotrzebowanie kaloryczne jest nieco większe i można sobie pozwolić na słodkie co nieco. Od jakiegoś czasu staramy się unikać glutenu oraz białego cukru, a więc polecamy ciasto, które nie zawiera żadnej mąki. Bazą „mączną” jest tutaj fasola i banany 🙂 Zawiera cukry w postaci miodu oraz bananów 🙂

Świetnie może służyć za np. drugi posiłek w ciągu dnia, lub posiłek po lub przedtreningowy.

Przepis:
🔹ugotuj fasolę – ok 250 dkg – białą, czerwoną, jaką chcesz (może tez być z puszki, w tym przypadku potrzebne będą 2 puszki odsączonej i przepłukanej fasoli), wrzuć do blendera, następnie dodaj:
🔹2 łyżki miodu
🔹3 łyżki dobrej jakości ciemnego kakao
🔹4 jajka
🔹łyżkę karobu – niekoniecznie ale dodaje smaczku 😋
🔹łyżeczkę sody
🔹dwa duże banany
🔹pół garści rodzynków lub ok. 10 daktyli wcześniej namoczonych
🔹pół łyżeczki kurkumy wraz Ze szczyptą pieprzu
Zblenduj wszystko na jednolitą masę, przełóż do formy do pieczenia wyłożonej papierem. Na wierzch można pokruszyć orzechy włoskie. Piecz 40-50 minut.
I gotowe 😊
Można podawać z polewą czekoladową lub bez, jak lubisz 😋

Smacznego!

Probiotyki Living-Food

Tagi

, ,

Od kilku lat jesteśmy za pan brat z probiotykami Living Food. Podczas naszych przygotowań do biegów ultra mieliśmy do czynienia głównie z preparatem Probiosport.

Wiadomo, że na długich biegach kilkunasto lub nawet kilkugodzinnych nasze jelita wraz z żołądkiem często mogą przeżywać katusze, gdyż nie rozpieszczamy ich wtedy, pijąc colę, kawę, spożywając żele pełne cukru i jedząc często wysokoenergetyczne, i zarówno niezdrowe jedzonko…

Dlatego warto wspomagać jelita. Napisano już o tym mnóstwo – że to nasz drugi mózg, że od ich kondycji zależy nasze zdrowie, itp, itd. To prawda. Żeby uniknąć kłopotów nie tylko trawiennych, ale przede wszystkim chorobowych, wspomagamy się cały czas różnymi probiotykami. Gdy jelita nie działają prawidłowo również ważne składniki odżywcze się nie wchłaniają. Wspomnieć tutaj warto, że niestety, kiszona kapusta, ogórki i buraki to za mało. Są świetne – przede wszystkim pyszne i mają mnóstwo dobrych bakterii, jednak zbyt mało, aby dać radę zaradzić wszelkim kłopotom, które mogą przytrafić się nam np. gdy chorujemy i zażyjemy antybiotyk.

Jako blogerzy współpracujemy od lat z marką Living Food. Na podstawie indywidualnych potrzeb naszych organizmów dobrano nam specjalnie zestawy probiotyków:

Ela otrzymała Probiotyk Herbeauty Skrzyp & Rdest dla wsparcia włosów skóry i paznokci oraz Probiotyk Kurkuma, Imbir, Pieprz o działaniu antyoksydacyjnym, przeciwzapalnym i wspierającym odporność 💪

Jarkowi natomiast zarekomendowano Probiotyk Joy Day, który zawiera w swoim składzie najwięcej bakterii probiotycznych i odbudowuje mikrobiotę jelitową, zwłaszcza po długiej antybiotykoterapii. Otrzymał też Probiotyk Zioła Jędrzeja Owoce Lasu, który oprócz bakterii probiotycznych zawiera wyciągi z owoców leśnych i mocno wspomaga układ odpornościowy 💪🏼. Preparaty te zostały dobrane indywidualnie, w odpowiedzi na sygnały naszych organizmów.

Jeśli tak jak my, potrzebujecie również takich preparatów wspomagających zdrowie zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej living-food.pl

Znajdziecie tam mnóstwo info o bakteriach (tych dobrych dla nas), szczepach, badaniach, itp. Na blogu poczytać można o tym, czym są probiotyki i prebiotyki a także synbiotyki. Okazuje się, że naprawdę dużo ciekawych i bardzo pożytecznych żyjątek zamieszkuje nasz organizm 😉

A my co jakiś czas będziemy dawać znać, jak działają na nas te cuda natury 🙂

Kaszuby biegają

Tagi

, , ,

W samym sercu Kaszub, we Wdzydzach, co roku odbywa się Festiwal Biegów Polski Północnej. Tutaj, co roku, biegacze startując w pięciu biegach walczą o tytuł Hard Runnera.

Długi czerwcowy weekend 2021 to była ciekawa nasza przygoda z bieganiem. Pięć startów w zawodach w ciągu trzech dni to niezłe wyzwanie, nawet dla ultramaratończyków 🙂 Znajomi namawiali nas, żeby wziąć udział, opowiadali, że zwykle tym biegom towarzyszy duży upał, wspaniała atmosfera i dobra zabawa. W ostatniej chwili zapisów zdecydowaliśmy się więc 🙂 I nie żałujemy. Wszystko się sprawdziło 🙂

Legendy mówią, że biegacze rezerwują tu noclegi jeszcze w styczniu, a my znaleźliśmy nocleg w Karczmie „Zagość” zlokalizowanej na terenie Muzeum 🙂 w której był jedyny wolny jeszcze pokoik do wynajęcia :-). Warto zaznaczyć, że ten obiekt muzealny to karczma pochodząca z Rumi.

Oczywiście, nie obyło się bez lokalnych przysmaków kaszubskich, np. ruchanek oraz zwiedzania Skansenu w przerwie między biegami. Położony jest nad brzegiem jeziora Gołuń, a otacza go las. Kaszubskie chałupy, wiatraki, kościoły, odtworzone wnętrza budziły nasze zaciekawienie.

W piątek wieczorem, o 19.30 – wystartowaliśmy w biegu na dystansie 15 km, – leśną, kamienistą, piaszczystą i bardzo uroczą trasą. Oboje postanowiliśmy, że będą to dość szybkie starty, gdyż przygotowujemy się do dłuższych dystansów. Rzuciliśmy się na ten bieg i rywalizację, gdyż głodni byliśmy startów 🙂 Mocno więc pobiegliśmy te 15 km, pomimo upału i mimo, iż tydzień wcześniej dużo daliśmy z siebie w innych zawodach – Ela na dystansie 50 km, Jarek 23 km w Festiwalu Ultraway. No i wyszło bardzo fajnie: Ela zajęła 3 miejsce w kat. wiekowej 🙂

Drugi dzień od razu rano start na 10 km, a o 14:00 start na 5 km. Bardzo duży upał zweryfikował nasz zapał, w samo południe w lesie naprawdę mocno przygrzewało. Poza tym odczuwało się trochę krótką regenerację po wczorajszym wieczornym biegu.

____________

Niedziela to start Półmaratonu Stolema oraz Kaszubskiej mili. Zdecydowaliśmy, że półmaraton pobiegniemy razem. Okazało się, że Ela mogła powalczyć o miejsce w kategorii. Upał już od samego rana dawał się we znaki, trasa pagórkowata, po piachu, kamienista, szutrowa, mało cienia. Jarek dbał o picie i jedzenie, walczył z Eli kryzysami 😅 Pilnował tempa, nalewał wody do bukłaka na punktach, potem musiał Elę dogonić, ciągnął za rękę pod górki, polewał wodą, motywował, a gdy jakaś zawodniczka się zbliżała, kazał przyspieszać 😜 I udało się – wyprzedziła dziewczyny w swojej kategorii wiekowej zajmując 2 miejsce 🙂

Kaszubska Mila to ostatni bieg, prawie w samo południe, bo o 14.00 – w pełnym słońcu. Po trawie, po lesie, piachu i szutrze, trochę pod górkę 🙂 Ela rzuciła wszystkie siły na ten bieg i wygrała w swojej kategorii.

Fantastycznie było znów poczuć klimat zawodów sportowych, spotkać biegową brać, poznać wielu nowych przyjaciół.

Organizacja biegów na Festiwalu była na świetnym poziomie, orgowie stanęli na wysokości zadania walcząc z upałem – było bardzo wiele punktów z wodą na trasie, dzięki czemu nie zagotowaliśmy się w tym upale :), trasy były dobrze oznaczone, wszędzie widać było wolontariuszy, pomagali strażacy, była świetna obsługa medyczna. Po każdym biegu kucharz serwował pyszne posiłki regeneracyjne. Wielkie dzięki 🙂

W sobotę po zmaganiach na 5 km odbyły się jeszcze biegi kobiet i mężczyzn na Piwną Milę 🙂 w których my akurat nie braliśmy udziału, ale aktywnie kibicowaliśmy. Także Bieg Przebierańców wzbudzał niemało emocji, gdyż przebrania były tak pomysłowe, że trudno było wybrać te najciekawsze. Jednak grupa biegowa Energy Kaczory przebrana za więźniów i policjantki skradła wszystkim kibicom serducha!

W sobotę również miały miejsce biegi dla najmłodszych – fantastycznie, że organizatorzy również zadbali o to, by dzieci mogły pobiegać! 🙂 Wielkie brawa!

Za rok na pewno tu wrócimy.

Wszystkie biegi biegaliśmy w butach Topoathletic, Ela w Magnifly3, a Jarek w Ultraventure Pro oraz w Ultrafly3

Nasze wyniki:

Ela:

15 km: 1:14:43 (3 m. w kat.), 10 w open K

10 km: 54:56 (13 m w kat.)

5 km: 26:54 (5 m. w kat)

Półmaraton Stolema: 1:58:54 (2 m. w kat.), 13 w open K

Kaszubska Mila: 7:34 (1m. w kat.), 9 w open K

Jarek:

15 km: 1:11:16

10 km: 48:49

5 km: 22:57

Półmaraton Stolema: 1:58:55

Kaszubska Mila: 7:01

Jesteśmy Hard Runnerami 2021!

Morsowanie

„Niska temperatura wody pobudza nasz układ hormonalny, dzięki czemu uwalniane są: endorfiny, adrenalina, dopamina, glukagon i hormony tarczycy. Naturalny zastrzyk hormonów sprawia, ze mamy więcej motywacji do działania, stajemy się bardziej odporni na stres i zadowoleni z życia. (…) Przełamując blokady własnego umysłu, nabieramy pewności siebie, budzi się nasza kreatywność i wzrasta poczucie własnej wartości.”- Przemysław Siwacki, „Zdrowie bez leków” (01/2021).
Morsowanie, przynosi naszym organizmom fajne, same pozytywne rzeczy, jednak należy też pamiętać o tym, że nie każdy może korzystać z zimnych kąpieli (np. osoby z chorobami serca) – sprawdźcie to zanim zaczniecie swą przygodę z zimną wodą. 😊

Czosnkowa mikstura na odporność

Jesień, to okres w którym infekcje i przeziębienia dopadają wiele osób. Wirusy szaleją, jak muchy latem na polnej łące. No to trzeba znaleźć jakiś sposób, żeby się nie dać, zwłaszcza, że dodatkowo osłabiamy swój organizm intensywnie trenując. My znaleźliśmy! To sekretna mikstura czosnkowa babci Pelagii. Babcia zawsze miała super sposoby na poprawę zdrowia.

Przepis

Składniki:
– 400ml wody,
– 7 dużych ząbków czosnku dobrej jakości (najlepiej polski, z ekologicznej uprawy),
– 3 solidne kawałki imbiru (ok. 200 g),
– 2 cytryny (najlepiej niewoskowane, bio),
– 2 łyżki miodu naturalnego.

Zagotować 400 l wody, wystudzić do takiej temperatury, żeby była mocno ciepła, ale nie parzyła. I uwaga: letnia to nie jest odpowiednia temperatura!Przelać wodę do litrowego słoika. Gdy się studzi obrać czosnek, przecisnąć przez praskę lub drobniutko pokroić. Imbir pokroić w drobną kostkę. Wycisnąć sok z cytryn – pestki można wsadzić w ziemi, będzie z tego ładna zielona roślinka na wiosnę. W ciepłej wodzie mieszamy miód, aż do rozpuszczenia. Teraz dodajemy sok z cytryn, czosnek i imbir.Mieszamy wszystko i przykrywamy słoik gazą lub ściereczką odstawiając na 24-30 godzin w nieprzewiewne i ciepłe miejsce.Po tym czasie należy wszystko przecedzić przez gazę lub sitko i przelać do butelki wcześniej wyparzonej. Miksturę przechowujemy w lodówce i pijemy po łyżce rano i wieczorem.

Druga opcja – hardcore: całą zawartość słoika lekko zmiksować i zajadać bez przecedzania.
Zdrowia i smacznego!

Moja pierwsza setka, czyli Ela na Jurze

Tagi

, , , , , ,

Biegałam wielokrotnie zawody ultra, kilka razy biegi górskie 80 km, jednak od początku miałam ogromny respekt do tego dystansu, zwłaszcza gdy dowiedziałam się, że te 100 +, to tak naprawdę 111 km. Przygotowywałam się mentalnie i wytrzymałościowo. Gdy nadszedł ten dzień odczuwałam lekki stres, ale wiedziałam, że jestem wytrenowana i poradzę sobie z tym dystansem.
Kilka tygodni przed zawodami nasz biegowy kumpel – Maciek zaproponował, że możemy pobiec razem. Ucieszyłam się, gdyż fajnie jest biec z kompanem. Można  się motywować i wspierać. Poza tym on jest bardzo doświadczonym ultrasem, więc będę spokojna.
Czytaj dalej

Panachesport – i nic ci nie podskoczy :)

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Panachesport – biust biegaczki pod kontrolą 🙂

Każda z nas jest inna i ma swój unikalny rozmiar biustonosza. Nie standardowy 75C, nie 70B, S, czy L. To taki rozmiar, który wynika z indywidualnych wymiarów ciała. Ustalenie rozmiaru biustonosza, zwłaszcza sportowego, który „pracuje” w pocie i w ruchu jest bardzo istotne. W końcu jest z Tobą podczas trudów i radości  uprawiania Twojego ulubionego sportu. Nie ma tu znaczenia, czy masz mały czy duży biust, czy biegasz tylko 3 km, 30, czy 130. Ważne jest, żeby dobrać indywidualnie do swojej sylwetki idealny rozmiar biustonosza sportowego.

Nawet kiedy biegnie się bardzo krótki dystans: 3 lub 5 km,  biust jest poddawany mocnym wstrząsom. System struktur więzadeł i powięzi straci swoją elastyczność, jeśli biust nie będzie odpowiednio podtrzymywany. Elementy te raz rozciągnięte, nie wrócą już do swojego dawnego kształtu.

Czytaj dalej

Zamst – skarpety wspomagające przy dolegliwościach stóp

Tagi

, ,

Ela: W poprzednim roku zmagałam się z kontuzją rozcięgna podeszwowego. Jest dokuczliwa i trudna do wyleczenia. Przeszkadza w bieganiu i sprawia, że nawet podczas szybkiego marszu nie ma poczucia komfortu. Kontuzja pojawiła się zimą w okresie treningowym. Do ważnych zawodów miałam jeszcze pól roku, częste wizyty u fizjoterapeuty i ćwiczenia w domu sprawiły, że ustąpiła. Mając na uwadze, że dolegliwość ta może powróci, dużo czasu poświęcam na rozciąganie i ćwiczenia ogólnorozwojowe.
Gdy na rynku sprzętu biegowego pojawiły się Skarpety stabilizujące do biegania ZAMST HA-1 od razu je wypróbowałam. Wspierają one pracę stopy, a dodatkowo stabilizują piętę.


Producent opisuje, że jest ona dedykowana przy wspomaganiu leczenia urazów stopy,  zabezpiecza przed ponownym skręceniem oraz zmniejsza ryzyko kontuzji w sportach dynamicznych.

Nakładając skarpetkę miałam wrażenie, że jej nie wcisnę na stopę, tak była ciasna. Jednak po założeniu nic nie uciska, materiał swobodnie się układa się na stopie. Wynika to z różnych struktur materiału i uszycia skarpety. Każdy widział jak wygląda założona taśma do kinesiotapingu stabilizująca pietę: biegnie od miejsca nad piętą, przez kostkę, pod stopą. Tak też jest wszyta dodatkowa struktura materiału w skarpetce. Miejsce, w które wpleciony jest inny materiał niczym taśma do kinesiotapingu jest elastyczne, ale nie uciągliwe.

Skarpetka podczas biegania dobrze trzyma stopę, jest trochę grubsza niż zwykłe skarpety do biegania, jednak stopa mi się w niej nie poci więcej niż zwykle. Obszar palców skarpety jest wzmocniony miękką tkaniną frotte.

Oczywiście skarpeta to skarpeta, na pewno nie wyleczy kontuzji, ani nie zachowa się jak stabilizator, jednak odczuwam w niej komfort i wsparcie podczas biegania. Mam też wrażenie, że stopy mniej się męczą podczas długiego biegu. Dodatkową zaletą jest też to, że  wykonana jest z tkaniny antybakteryjnej.

Energetyczny koktajl

Tagi

, , , ,

Po treningu szybko trzeba coś przekąsić. Nie ma czasu, ani ochoty na długie zabawy z przyrządzaniem posiłku, więc my działamy błyskawicznie. Uzupełniamy zapas glikogenu i odżywiamy mięśnie. Jak? Robimy koktajl. W nim mamy  białko, tłuszcze i węglowodany, więc zastrzyk energii będzie mocny. Oto nasz przepis dla dwóch osób:

Składniki:

– ok. pół litra kefiru (u nas z grzybka tybetańskiego),
– garść płatków migdałowych,
– kilka orzechów brazylijskich,
– garść rodzynków,
– dwie łyżki siemienia lnianego,
– dwa dojrzałe banany (lub dowolne owoce),
– dla chętnych – żółtko jajka (bardzo wzbogaca wartość odżywczą napoju).

Sposób przyrządzenia:

Kefir i pozostałe składniki wkładamy do blendera i miksujemy na wysokich obrotach przez ok. 20 sekund. Ważne, żeby wszystkie składniki dobrze się wymieszały i rozdrobniły. Potem nalewamy do kubków i… Smacznego!