Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

DSC02255

11390235_897933426932907_2944676188859554947_nO Biegowym Pucharze Małżeństw możemy powiedzieć parafrazując słowa bohatera powieści  Henryka Sienkiewicza, czyli pana Michała Wołodyjowskiego: ,,my to nie chwaląc się sprawiliśmy”! Tak było rzeczywiście. Pisząc artykuł o bieganiu dzieci, Jarek skontaktował się z organizatorami I edycji Biegowego Pucharu Olsztyna pytając o wiele szczegółów dotyczących organizacji zawodów i startów najmłodszych. Mimochodem zagadnął, co sądzą o stworzeniu klasyfikacji małżeństw w kolejnej edycji. Mateusz Kownacki, z którym Jarek się kontaktował powiedział, że przemyślą sprawę. Po kilku tygodniach przesłał nam wiadomość, że nie tylko będzie taka klasyfikacja, ale powstanie Biegowy Puchar Małżeństw na dystansie 10 km. Ta wiadomość zaskoczyła nas bardzo. Nie spodziewaliśmy się tak pozytywnej reakcji. Organizatorzy Biegowego Pucharu Olsztyna, czyli członkowie WKR Fan, to ludzie którzy lubią osoby z inicjatywą i ciekawymi pomysłami. Pewnie trochę obawiali się o frekwencję i zainteresowanie ze strony biegaczy, ale… kto nie ryzykuje ten nie pije szampana!

11350543_934167113287143_1314142641340416475_n

Zaproponowano nam, abyśmy zostali oficjalnymi ambasadorami zawodów. My jednak woleliśmy być nazywani przyjaciółmi biegów i propagatorami klasyfikacji małżeńskiej. Tak się też stało. Chcemy zaznaczyć, że współpraca z Mateuszem i Adamem, prezesem WKR Fan, jest fantastyczna. Panowie zawsze z chęcią wysłuchiwali naszych sugestii i nawet przed inauguracją imprezy zgodzili się przesunąć termin ostatniego biegu, bo okazało się, że w tym samym czasie są II oficjalne Mistrzostwa Polski Małżeństw w półmaratonie w Skarżysku Kamiennej, na które się wybieraliśmy. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Jak tylko mogliśmy, staraliśmy się propagować Biegowy Puchar Małżeństw. Cieszymy się, gdy mąż motywuje żonę do wspólnych treningów i na odwrót. Coraz więcej osób nam mówi, że zaczyna biegać ze współmałżonkiem, bo motywują się obserwując nas i naszego bloga. To dla nas bardzo miłe.
Przed zawodami postawiliśmy sobie zadanie, żeby być w pierwszej piątce klasyfikacji małżeństw. Jeśli udałoby się załapać na pudło, byłoby genialnie. Jednak za dużo sobie nie obiecywaliśmy i podchodziliśmy na spokojnie do tej rywalizacji. Najważniejszym punktem naszego programu startów na ten rok był prawie 80 kilometrowy Bieg Rzeźnika w Bieszczadach i dlatego nasze przygotowania były podporządkowane temu ultra wydarzeniu. Po rezygnacji z usług trenera, sami ustalaliśmy sobie plan treningowy. Przede wszystkim skupiliśmy się na długich wybieganiach, jednak od czasu do czasu jakieś tam szybkościówki robiliśmy. Zdecydowaliśmy się na łączenie tych dwóch form, czyli biegaliśmy tzw. fartleki. To był strzał w dziesiątkę. Motywacja wzrosła i chęć do biegania również. Przed pierwszymi zawodami w Biegowym Pucharze Małżeństw wiedzieliśmy, że forma rośnie.
Nadszedł wreszcie dzień pierwszego biegu.
Jarek:
Przypadł on na 5 dni przed startem w Rzeźniku. Eluś pytała mnie jak ma biec, bo zastanawiała się czy właściwe będzie, żeby dać z siebie wszystko przed tak dużym wysiłkiem jaki czeka nas w Bieszczadach. Za każdym razem odpowiadałem jej, że co będzie to będzie i biegniemy na maksa :-).

1

Wystartowałem dość szybko. Biegłem przez długi czas z zawodnikami, którzy do tej pory już na starcie mnie wyprzedzali. Czułem, że mój organizm bardzo dobrze funkcjonuje. Znajomy biegacz i zarazem trener, który tym razem nie brał udziału w zawodach, dopingował mnie chwaląc za dobry bieg. Czas na mecie 43:42, na tak trudnym terenie bardzo mnie ucieszył. Wiedziałem, że przed Rzeźnikiem jestem w niezłym ,,gazie”.

Ela:
Trasa tych biegów była zróżnicowana: biegło się po chodnikowej kostce, ale również duktem leśnym, co mnie bardzo cieszyło, gdyż wolę tereny crossowe. Zawsze przed zawodami czuję lekki stres. Tak było i tym razem, zwłaszcza, że konkurencja wśród kobiet była duża.
Postanowiłam trzymać się Jarka zalecenia i biec „na maksa” . Wystartowałam dość szybko i taką prędkość starałam się utrzymywać już przez cały czas. Cieszyłam się z dobrej formy Jarka, który pobiegł bardzo szybko od początku.
Na trasie kibicowało nam wielu znajomych, zdawało mi się, że wyraźnie zaskoczonych naszą formą :-).
Wpadłam na metę jako druga kobieta. Bardzo byłam szczęśliwa, wygrywając z moją konkurentką Emilią, która ostatnio była szybsza ode mnie w zawodach na 5 km.

2

Po zawodach przeliczyliśmy wyniki i wyszło nam, że jesteśmy na drugim miejscu w klasyfikacji małżeństw. To było coś, jednak nasza radość była jeszcze większa, gdy zrozumieliśmy, że nie umiemy liczyć :-). Okazało się, że po pierwszym biegu prowadzimy! Drugą parę wyprzedziliśmy tylko o 17 sekund!  Genialna sprawa! Mega niespodzianka dla nas.

Po Rzeźniku bolały nas wszystkie możliwe mięśnie nie tylko w nogach. Prawie 80 km czerwonego szlaku w Bieszczadach, a zwłaszcza długie, kilkukilometrowe zbiegi dały nam w kość. Ledwo chodziliśmy, ale wynik był wyśmienity. Mieliśmy ponad miesiąc na regenerację i start w drugim biegu cyklu Biegowego Pucharu Małżeństw.
Jarek:
Długo dochodziłem do siebie po Rzeźniku, poza tym było gorąco, a ja nie lubię takiej pogody. Po pierwszym kilometrze wiedziałem, że czas będzie dużo gorszy niż w pierwszym biegu. Ostatecznie skończyłem o ponad 2,5 minuty wolniej niż poprzednio. Niestety organizm nie dawał rady. Ech… Dobrze, że Ela szybciej potrafi się regenerować.

02

Ela:
Mimo upalnej pogody, wystartowałam szybko. Wiedziałam już po pierwszym biegu, że odcinek w lesie jest trudny, piaszczysty i nierówny, więc przyspieszałam w momentach lekkich zbiegów i na prostej.  Nie przepadam za pętlami, jednak na tym biegu, gdy kończyło się pierwsze okrążenie, usytuowane tuż przy plaży, był punkt z wodą oraz dużo kibiców. Oni zawsze motywują mnie do szybszego biegu 🙂 Tym razem byłam trzecia.

9

Niestety zajęliśmy 4 miejsce wśród małżeństw i żeby znaleźć się na podium w końcowej klasyfikacji, trzeba było dać z siebie wszystko w ostatnim starcie.

 

 


Ela:

4-kuropatwa

fot. Karolina Kuropatwa

Trzeci bieg był lekko stresujący. Zastanawialiśmy się, jak pobiegną inne małżeństwa i czy nam wystarczy „pary”, żeby zająć miejsce na podium.

Pamiętam, że był to bardzo upalny dzień. Zanim ustawiliśmy się na starcie, zmoczyliśmy wodą nasze ubranie startowe, które i tak wyschło w tempie błyskawicznym, ale chociaż na początku czuliśmy lekki chłód przy ciele. Już na drugim kilometrze upał mocno dawał się we znaki, tym bardziej że spora część trasy prowadziła odkrytym terenem. Na szczęście organizatorzy zadbali o kurtyny wodne, które były ustawione w najbardziej wyczekiwanych przez biegaczy miejscach.
Meta usytuowana była naprzeciwko jeziora. Tym razem również byłam trzecia. Kilometr przed końcem przegoniła mnie dziewczyna z Elbląga.
Kiedy przybiegłam, wolontariuszki założyły mi medal na szyję, a ja tak jak stałam, niczym zombie :-), powędrowałam prosto do jeziora w butach i ubraniu. Plażowicze dziwnie na mnie patrzyli, a ja byłam najszczęśliwsza na świecie, że mogę się wreszcie ochłodzić.

dobrymatstudio-1

fot. Dobry Materiał Studio

Jarek:
Formy sprzed Rzeźnika nie było nadal. Starałem się tylko pobiec tak jak w drugim starcie. Do tego panował upał. Na każdym punkcie z wodą jeden kubek wody wylewałem na siebie, a drugi wypijałem w biegu. Było ciężko. Kiedy wpadłem na metę, zacząłem rozglądać się za naszymi przeciwnikami. Pierwsza para była poza zasięgiem, ale mieliśmy szansę powalczyć jeszcze z małżeństwem z Morąga. Okazało się, że im upał dał się bardziej we znaki niż nam.

dobry materiał studio-3

fot. Dobry Materiał Studio

Udało się. W tym biegu zajęliśmy drugie miejsce i w sumie po trzech zawodach z cyklu Biegowy Puchar Małżeństw ostatecznie zdobyliśmy wicemistrzostwo tego Grand Prix. Genialnie!!! Jak dla nas fantastyczna sprawa. Świetnie było razem pomęczyć się, by wreszcie po raz pierwszy razem stanąć na podium. Niesamowite przeżycie! Jesteśmy niezłą i do tego super zgraną drużyną :-).

Biegowy Puchar Małżeństw okazał się strzałem w dziesiątkę. W sumie wystartowało 14 par, a sklasyfikowanych zostało 10. Z rozmów z zawodnikami wydaje się, że w następnym sezonie zgłosi się jeszcze więcej małżeństw. My znów wystartujemy :-).

DSC02256

 

Chodzą słuchy, że niektóre pary chcą wstąpić w związek małżeński, żeby wziąć udział w tej klasyfikacji.  My mamy tylko nadzieję, że po zawodach rozwodów nie będzie 🙂